WARSZTAT TWÓRCZY KINA
Na stronie tej będzie mowa o twórczości filmowej widzianej od strony tzw. warsztatu twórczego — od strony organizacyjnej i technicznej. Jest to sprawa ważna ze względu na specyficzną pozycję sztuki filmowej. Z jednej strony bowiem — zgodnie z tym, co powiedziane zostało w rozdziale I — sztuka kina jest kontynuacją sztuk tradycyjnych: literatury, teatru, malarstwa i innych pozostałych, z drugiej zaś strony należy do zespołu na wskroś nowoczesnych, na wskroś technicznych środków masowego przekazu. A więc z jednej strony jest ową „siódmą sztuką" (jak orzekli Francuzi) oraz „X Muzą" (jak to wymyślił Irzykowski), z drugiej strony legitymuje się cechami wyłączności i niepowtarzalności. Only movies can tell it — „tylko kino może to opowiedzieć" — jak brzmi dewiza kinematografii angielskiej. Specyficzność twórczości filmowej w obu jej postaciach — kinematograficznej i telewizyjnej polega ponadto na odmienności samych zasad tworzenia. Zwrócił na to uwagę już w roku 1929 Juliusz Kleiner. W studium pt. U wrót nowej estetyki tak formułując swój pogląd: „Kino nie tylko skrajnie rozszerzyło sferę iluzji i zarazem w niebywały sposób zbliżyło ją do rzeczywistości codziennej, nie tylko silniej aniżeli taniec i teatr zatarło granicę między sztukami plastycznymi a rytmicznymi, ale przede wszystkim (co jest i Je8° grzechem pierworodnym, i jego zdobyczą epokową) zmieniło najistotniejszą podstawę dotychczasowej twórczości artystycznej — zasadę wyboru i związaną z tym zasadę przekształcania materiału. Sztuka dawniejsza — bez względu na to, jaki jej dział weźmie się pod uwagę, posiadała niewielką stosunkowo pojemność, nieliczne tylko elementy kombinować mogła w obrębie jednego utworu... Kino umożliwiło wchłanianie przez sztukę wszelkiej treści dającej się ująć wzrokowo, i w ten sposób do roli naczelnej podniosło zasadę, która poprzednio pojawiała się tylko wyjątkowo (w układaniu zabaw i uroczystości, w ogrodnictwie) — tworzenie artystyczne nie musi polegać na wyborze i przekształceniu, może ono być także komponowaniem danej rzeczywistości".
Chociaż o zasadach tworzenia filmowego od czasu cytowanego studium Kleinera mówiono już wiele i gruntownie je analizowano, przytoczone oto sformułowanie ujmuje zagadnienie w sposób istotny. Kino rzeczywiście przełamuje tradycyjne zasady tworzenia i (na co zwrócił uwagę Sergiusz Eisenstein w artykule Osiągnięcia) dyktuje, względnie podpowiada je innym sztukom.
Na tle poglądu Kleinera jasne stają się opinie francuskiego socjologa Jeana Duvignaud (Socjologia sztuki), który zwraca uwagę na ujawniony przez kino i telewizję proces teatralizacji życia i jednocześnie wchłaniania życia przez teatr, obojętne czy ten sceniczny, czy ekranowy. Dzieło sztuki (a wszystkie sztuki dziś kwitną i przemieniają się pod wpływem filmu) coraz mniej jest dziełem w tym klasycznym rozumieniu, coraz bardziej natomiast staje się — ujawnieniem jakiegoś przebiegu. Stąd w procesie twórczym od samej, uświęconej tradycją, technologii tworzenia ważniejsza staje się postawa twórcza. Kleiner mówi zaś o nowości wprowadzonej przez kino w obyczaje artystyczne, mówi o zasadzie „komponowania danej rzeczywistości" — i oto coraz częściej na ekranie pojawiają się postaci, które w układach dramatycznych nie grają, ale powtarzają, demonstrują samych siebie, z całym swym własnym zapleczem socjalnym i antropologicznym. Tego typu kontakt z inspirującą rzeczywistością wymaga specyficznego, odrębnego od dotychczasowych warsztatu twórczego — iw bardzo swoisty sposób kształtuje samą pozycję tzw. autorstwa. O tej swoistości, o odrębności będzie właśnie mowa w tym rozdziale. Ale tu jeszcze jedno przypomnienie.
Znany filozof przełomu stuleci XIX i XX, Henryk Bergson, w roku 1902 (w swych paryskich wykładach uniwersyteckich, opublikowanych później w książce pt. Ewolucja twórcza, rozdział Kinematograficzy mechanizm myślenia i złudzenia mechaniczne) wyłożył taki pogląd — „Czy chodzi o myślenie o stawaniu się, czy też o jego wyrażenie, czy nawet o postrzeżenie, nie czynimy zgoła nic innego, tylko wprowadzamy w ruch rodzaj kinematografu wewnętrznego. Można by więc streścić wszystko poprzedzające mówiąc, że mechanizm naszego poznania jest natury kinematograficznej". I dalej — „Kinematograficzny charakter naszej wiedzy o rzeczach jest wynikiem kalejdoskopowego charakteru przystosowania do nich... Metoda kinematograficzna jest jedynie praktyczna".
Bergson, stawiając znak równości między mechaniką poznania ludzkiego a mechanizmem kinematograficznym, określa w sposób absolutnie pełny istotę tworzenia filmowego. Polega ono — jeśli zechcemy dopełnić sformułowanie bergsonowskie — nie na biernym odbijaniu, fotografowaniu inscenizowanej czy realnej rzeczywistości, ale na formowaniu uchwyconych na taśmę obrazów w sposób przypominający ludzkie myślenie, wyobraźnię, przypominanie, kojarzenie. W tej sytuacji tworzeniu filmowemu przysługują wszelkie kanony i możliwości, któ-
rych wyłączną posiadaczką zdawała się być tylko literatura. A więc nie inscenizacja, jak w teatrze, ani komponowanie plastyczne, jak w malarstwie, ani nawet ogląd wielostronny, jak przy rzeźbie lub w architekturze — ale nieograniczony prawie zasięg wyobraźni. „Ma on (kinematograf — B. W. L.) z umysłem ludzkim, którego jest projekcją, to wspólne, że jest szybki jak myśl" — powie w roku 1924 Karol Irzykowski (Dziesiąta muza), dodając w kontekście — „Ujawnia się w kinie natura jakby bezimienna, naga, nie przykryta siatką pojęć ludzkich".
Trzeba to wyraźnie powiedzieć, iż wiele z bardzo wczesnych zapowiedzi teoretycznych w sprawie kina (choćby wspomniani tu Kleiner, Bergson, Irzykowski) utrzymuje do dziś swą aktualność, dystansując inne okazjonalne poglądy, podciągające warsztat twórczy pod schemat fotografowanego teatru. Gdy Irzykowski stwierdził, że w kinie ..powiększa się optyczna powierzchnia świata", miał na myśli twórczą inwencję autora dzieła filmowego z jego zdolnościami technicznymi, gdy orzekał — „Kino jest filtrem rzeczywistości. Zmienia wszystko na widma", miał na myśli istotne tworzywo kinowe i elementy formalne, pod których postacią tworzy on pełne dzieło sztuki. Elementy te to ki-nogramy (zapisy obrazu w fazowych obrazkach) i fonogramy (zapisy dźwięków). Według nowoczesnej teorii filmowego warsztatu twórczego dzieło filmowe składa się — jak dom z cegieł czy segmentów — z kino-gramów i fonogramów, razem, za pomocą metody montażu, w sensowną całość złożonych. Owa sensowna całość — to albo odtworzenie jakiegoś realnego wydarzenia, zainscenizowanego lub podpatrzonego z natury, albo jakaś idea, jakiś proces myślowy wyrażony za pomocą odpowiednich sekwencji znaków obrazowych, muzycznych i słownych (właśnie kino-gramy i fonogramy). Środki wyrazowe, usystematyzowane do dyspozycji twórcy w tzw. montażowy system planów i ustawień, traktowane są jako język obrazowo-słowny. Posiada on swoje stałe reguły, stanowiące swoisty kod, zapewniający dotarcie idei utworu do świadomości odbiorcy.
Znany twórca filmowy Ingmar Bergman powiedział, że on nie tworzy dzieła filmowego — on je buduje. Warto powiedzenie to zapamiętać, ilekroć mówi się o warsztacie twórczym sztuki filmowej. Istotnie, powstawanie filmu najbardziej przypomina budowanie — z przygotowanego materiału (kinogramy i fonogramy — nazywa się je inaczej ujęciami), według z góry założonej koncepcji (scenariusz), zgodnie z opracowanym programem całości (scenopis) i według określonego precyzyjnie harmonogramu (plan produkcyjny i karty zdjęć). Reżyser filmowy (telewizyjny oczywiście także) nie działa samotnie, tworzenie bowiem kinematograficzne i telewizyjne, ze względu na wysokie koszta produkcji i skomplikowany wystrój technologiczny (wytwórnia filmowa czy ośrodek emisyjny telewizji przypominają duże przedsiębiorstwo przemysłowe), wymaga dużego kolektywu artystów, techników i orga-
nizatorów. Jeśli jeszcze uzmysłowimy sobie, że na dzieło filmowe — poza scenariuszem zawierającym po literacku ujęty pomysł całości — składa się cały szereg dzieł typu pomocniczego (np. szkice plastyczne, partytura muzyczna, plany i konstrukcje architektoniczno-wnętrzowe, prace kostiumerskie i rekwizytorskie, koncepcje kreacji aktorskich i tanecznych itp.), łatwo zrozumiemy, że sprawa autorstwa dzieła filmowego nie jest wcale jednoznaczna. Jeśli nawet przyjmie się — zgodnie z tradycją ustaloną historycznie — że film jako dzieło podpisuje na pierwszym miejscu reżyser, czy można odmówić praw autorskich scenarzyście, który dawał pomysł, intrygę i rysunek postaci bohaterów, lub operatorowi jako twórcy wizji obrazowej (a film jest przecież przede wszystkim sztuką obrazu), nie mówiąc już o twórcy muzyki czy scenografii? W bardzo wielu filmach kreacja aktorska przewyższa i fabułę scenariuszową, i reżyserię, i kompozycję obrazową — i oto jeszcze jeden kandydat do pozycji autorstwa dzieła ekranowego.
Nie dopowiedziana do końca — mimo reżyserskich priorytetów — sprawa ostatecznego autorstwa dzieła filmowego, a także produkcyj-no-przemysłowy charakter powstawania tegoż dzieła — już tylko te dwa argumenty wystarczają, by w odniesieniu do filmowego procesu twórczego terminu „warsztat" używać w sensie jak najbardziej dosłownym (bo technika, mechanizmy, umiejętności inżyniersko-rzemieślnicze), a także by w miejscu pojęcia „tworzenie" używać raczej pojęcia „realizacja". W tym brzmieniu desygnują one warunki powstawania dzieł filmowych i szerzej, i bardziej właściwie.
Określenie „warsztat filmowy" (tak samo jak „warsztat telewizyjny") obejmuje cały proces produkcyjny towarzyszący powstawaniu dzieła. „Realizować filmy" to znaczy nie tylko „tworzyć" je, ale także twórczo uczestniczyć w ich powstawaniu. „Realizator" — to obok reżysera także operator, scenograf, muzyk, inżynier dźwięku, montażysta, przegrywacz czy mikser, kostiumolog, jednym słowem każdy z ekipy twórczej, kto wnosi znaczący wkład w proces powstawania dzieła.
Istnieje w praktyce cały szereg nazw i terminów związanych z warsztatem realizatorskim kina i telewizji. Najważniejsze z nich ujęte zostały w słowniku pojęć i nazw zamieszczonym na końcu tej książki. Ponieważ rozdział ten nie zajmuje się szczegółową technologią warsztatu realizatorskiego, ale tylko jego zasadami, użyte zostaną z tych nazw tylko najbardziej istotne. Inne łatwo odnaleźć można będzie w leksykonach i podręcznikach specjalistycznych zarówno z zakresu spraw kina, jak i telewizji.
Jeszcze jedno musi tu zostać ustalone, by sprawy rozdziału pojęciowego i technologicznego kina od telewizji były jasne i jednoznaczne. Wydawać się może pozornie, że nazwa „film" i „kino" to swego rodzaju synonimy, stosowane wymiennie — tym bardziej, iż tak bywało w potocznie stosowanej terminologii, w erze — rzec by można — przed-
telewizyjnej. I zdawało się początkowo, gdy telewizja pojawiła się, że odkrywa się dziedzina doświadczeń estetycznych oraz praktyk twórczych całkowicie przeciwstawna sprawom kina. Okazało się jednak, i to wnet, że istnieje tu, to znaczy w terminologii, pewne pojęcie podstawowe — wyjściowy punkt dla wszystkich rozważań estetycznych i technologicznych o kinie i o telewizji. Jest to pojęcie zjawiska ekranowego. (O zjawisku ekranowym była już mowa poprzednio, i to kilkakrotnie).
Zarówno twory kinematografii, jak i produkty telewizji istnieją wyłącznie jako zjawiska ekranowe. Istnieją oczywiście duże różnice między szerokim ekranem dużego kinoteatru a ekranem telewizora stojącego w kącie izby mieszkalnej, jedno jest w tej materii absolutnie wspólne i tożsame — właśnie zjawisko ekranowe. Czy jest ono pochodzenia fotooptycznego, czy elektronicznego, czy powoduje je aparat projekcyjny, czy lampa kineskopowa — nie odgrywa to istotnej roli, jeśli idzie o reakcję odbiorczą. Jest to ponadto wspólna dla kina i telewizji forma podawcza pozwalająca na stosowanie jednoczącej i jednoznacznej nazwy — „sztuka ekranu".
Zjawisko ekranowe zostało ukształtowane przez długi proces historyczny zapoczątkowany przez wynalazek kinematografu, ściślej mó-
wiąc — przez pierwsze projekcje kinowe. Gdy po przeszło pół wieku istnienia kina „wybuchła" telewizja, to, co pojawiło się na ekranach telewizorów, uformowane było według poetyk gatunkowych wypracowanych przez kinematografię. Technika telewizyjna stała się podstawą wypracowania nowych form, nawet gatunków artystycznych. Wzbogaciła również wydatnie (o czym w innym miejscu będzie mowa) poetykę kina, wszystko to jednak stanowiło i stanowi do dziś dalszy ciąg rozwojowy sztuki filmowej. To, co o filmie mówił Irzykowski, Balazs i Eisenstein, odnosi się również do funkcji i form wyrazowych telewizji. Sprawę upraszcza ponadto fakt przygotowania programów telewizyjnych jako' uprzednio zrealizowanych filmów — a także wypełnianie programów telewizyjnych za pomocą projekcji filmowych. W rezultacie, badając struktury programowe telewizji, trudno orzec, co w nich jest kinem emitowanym przez kineskopy, a co tzw. czystą telewizją. Ewolucja schematów produkcyjnych telewizji idzie zdecydowanie w kierunku „prefabrykowania" możliwie największej ilości pozycji metodą kinową, względnie quasi kinową.
W tej sytuacji trzeba przyjąć — dla jasności sprawy — zasadę używania nazwy „film", „filmowy" w stosunku do zagadnień artystycznych i informacyjnych zarówno kinematografii, jak i telewizji. Zapewni to traktowanie zjawiska ekranowego obu dziedzin nie tylko jako takiego samego, ale wręcz — jako tego samego.